6/29/2014

Holiday

Dzisiaj mamy niedzielę 29 czerwca, a co za tym idzie również nasze upragnione wakacje. Koniec roku szkolnego odbył się w piątek, ale nie miałam żadnej weny na napisanie tego posta. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. W piątek zakończenie rozpoczęło się o 9 mszą, a skończyło około 11 w naszych klasach. Świadectwa zostały rozdane i każdy rozszedł się do domów. Jestem zadowolona z moich ocen na koniec, bo średnia powyżej 4.0 jest moim zdaniem równie dobra. Wraz z zakończeniem szkoły u nas w mieście rozpoczęły się tak zwane Dni Lubina. W piątek niestety nie chciało mi się na nie iść, ale wczoraj jak najbardziej udało mi się tam dotrzeć. Dla fanek Kwiatkowskiego był to pewnie najlepszy dzień w życiu, gdyż był u nas w mieście. Ja jego fanką nie jestem także, obojętnie przeszłam kiedy śpiewał.
Większą część czasu spędziłam z koleżanką w parku jedząc lody, ponieważ było tak gorąco. Ale myślę, że dzień był jak najbardziej udany!



Jak pewnie już zauważyliście blog ma nowy wygląd, szablon zmienił się całkiem i nie jestem dość przekonana co do nowego designu bloga. I przy okazji mam do was pewne pytanie bądź prośbę. Czytając tego posta jak wam się podoba wygląd ogólny strony? Czy poprzedni szablon był bardziej przejrzysty, wyraźny i lepszy niż ten? Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale czytając posta 50 procent waszego że tak to ujmę ''spojrzenia na post'' jest związane z wyglądem bloga. Bo to on otacza całego posta. Napiszcie mi proszę w komentarzu, który wygląd bardziej wam się spodobał. Z góry jestem wdzięczna za odpowiedź. :)


Jak zapewne wiecie na każdym blogu pojawiają się teraz posty typu Moje plany na wakacje i różnego rodzaju podobne treści. Ponieważ rozpoczęły się wakacje, każdy bloger ma teraz dużo czasu na pisanie postów. Tak jest również ze mną. Dlatego jeśli chcecie zobaczyć jakiś ciekawy post tutaj, albo chcecie abym zrecenzowała jakąś rzecz/książkę lub stworzyła nową kategorię na blogu, koniecznie napiszcie mi to w komentarzach ! :)


6/21/2014

Fashion inspiration

Czytając ostatnio jakiegoś bloga natknęłam się na bloga Jenny Ong, jej stronkę przeglądałam z otwartą buzią. Dziewczyna prowadzi bloga tylko modowego, i regularnie dodaje posty - outfity. Jej styl ubierania się inspiruje mnie i to bardzo, żałuję, że nie spotkałam tej strony wcześniej! I tak właśnie powstał w mojej głowie pomysł na kolejny post. Inspiracje, ale nie takie ogólne, tylko modowe. Nie jest ich dużo, ale przynajmniej dla mnie znaczą one więcej niż zwyczajne zdjęcie sukienki. Tzn. uchwycony jest 'ten' moment :)
Zapraszam do oglądania zdjęć, i zapraszam również na inne blogi np. Kasi Tusk czy Jenny Ong.







 MIRANDA KERR









TUMBLR



6/18/2014

My makeup routine !

Hej! Dzisiejszy post różni się trochę od pozostałych, ale myślę, że wam to w niczym nie będzie przeszkadzało. Może dodatkowo się nim zainspirujecie :) Temat przewodni dotyczy rutyny, którą wykonuję zazwyczaj każdego dnia. Oczywiście makijażu. Wiele dziewczyn nie wyszłoby bez makijażu nawet przed dom, ja bez niego nie mogę się ruszyć do szkoły, na dwór lub na zakupy. Jednak jeśli chodzi o wyjścia po coś w okolicy spokojnie mogę iść z niepomalowaną twarzą. Nie będę przedłużała.


1. Po umyciu twarzy, nakładam na nią krem z Garniera, który przygotowuje ją na kolejną dawkę makijażu. Krem zarazem nawilża moją twarz, ale również moja cera nie świeci się, tak jak ma w zwyczaju. 
Przychodzi czas na nałożenie kremu BB z Under Twenty. Próbowałam już wielu kremów BB, ale ten jest wg. mnie najlepszy. Świetnie dopasowuje się do naszej karnacji i pokrycie ma całkiem dobre. Krem nakładam gąbeczką do podkładu z rossmanna.

 2. Jeśli jest taka potrzeba, używam jednego z poniżej pokazanych korektorów. Oba są w takim samym najjaśniejszym kolorze, ale ich konsystencja, trwałość i kolor się różnią. Niebieski z Miss Sporty jest gęsty i bardzo kryjący, ale po przetrwanych kilku godzinach korektor zbiera się w 'zmarszczkach' i powstają takie grudki. Drugi korektor tym razem w opakowaniu pomarańczowym jest również z Miss Sporty, kolor jest ciemniejszy - bardziej pomarańczowy- niż u pierwszego korektora. Krycie mniejsze, ale przynajmniej się nie zbiera w zakamarkach na naszej twarzy.

3. Gdy wszystko mam już ukryte używam pudru. O tym pudrze pisałam już w poście o nowych kosmetykach. Puder jak dotąd najlepszy jaki miałam a tych miałam kilka. Utrzymuje się bardzo długo, i nie osypuje się. Również duży plus dla tego produktu jeśli chodzi o dopasowanie się do naszego koloru skóry na twarzy.

4. Różu nie używam często, ponieważ swoje policzki mam dość zaróżowione i bez niego. Ale czasami mam ochotę zaznaczyć bardziej policzki i do tego używam różu z Lovely. Nie jest jakiś specjalny, bo i kolor mi nie pasuje - zbyt ciemny- i dziwnie nakłada się ten róż. 


5. Eyeliner używam często, białą kredkę również, bo świetnie powiększa oczy, ale brązową kredką dopiero zaczynam uczyć się posługiwać gdyż chcę nauczyć sie robić brązowe kreski, zamiast czarnych. 


 6. Kolejnym rutynowym kosmetykiem są szminki/pomadki.  Trzy niżej pokazane najczęściej używam. Mają przepiękne i mocne kolory, ale czemu by nie używać ich na różne sposoby? Wystarczy pomieszać dwa kolory i już kolejna barwa gotowa. Może spróbować tylko lekko pomalować usta? Kolejny tym razem, delikatny kolor jest na naszych ustach. Najbardziej kremowa szminka to ciemno-różowa, najmniej kremowa i taka która wysusza usta to ta jasno-różowa. Czerwona natomiast jest idealna :) 1- Miss Sporty, 2 i 3 - Rimmel

7. Oczy! Przecież oczy to drzwi do duszy. Trzeba je wyeksponować i do tego celu wykorzystuje trzy różne maskary. W zależności na jaki wygląd moich rzęs oczekuję wybieram któryś z tych tuszy. Pierwszy z Maxfactor, wydłuża i pogrubia rzęsy, drugi z Astora lekko wydłuża rzęsy, ale rozdziela je co jest dużym plusem. Ostatni tusz ( Miss Sporty) pogrubia i lekko wydłuża moje krótkie rzęsy. 

8. Jeśli chodzi o nakładanie tych wszystkich kosmetyków używam pędzla do pudru z rossmanna, pędzelka do cieni również z rosa i pędzelka z gąbeczką.


 9. Do podkręcenia rzęs używam zalotki z ellie, polecam ją, chociaż jakiegoś dużego wow nie ma :/ Cienie, które widzicie są to cienie które używam najrzadziej. Ale postanowiłam je pokazać. Są z Wibo.
Jakieś pomysły na post? Piszcie ! :)

6/15/2014

Przepis na - Dietetyczne pancakes

Cześć! Co u was słychać? Koniec roku tuż tuż, a ja zamiast się uczyć nocuję u Patrycji. Mówi się trudno. Nocowanie było bardzo udane, jednak szkoda, że spać poszłyśmy dopiero po czwartej, a na dziesiątą do kościoła trzeba było iść. Jak możecie się domyślić, nie udało nam się wstać na czas. Stwierdziłyśmy, że zrobimy wspólnie dietetyczne pancakes. Przepis był w połowie wzięty z internetu. Myślę, że większość osób bardzo lubi naleśniki, a zawsze lepiej jest jeść je w różny sposób na słodko lub słono :) Także zaczynamy. Przy tylu składnikach jakie wymieniłam na dole, wyjdzie nam 6 placuszków.


Składniki :
2 jajka
2/3 szklanki maślanki / kefiru / jogurtu naturalnego
2 łyżeczki cukru ( zwykły lub trzcinowy)
1/2 szklanki otrębów pszennych - mogą być zmielone
1/2 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Polewa:
odpowiednia dla was ilość truskawek / syrop klonowy / lub to co lubicie
wiórki kokosowe




W składnikach napisałam, że otręby pszenne można zmiksować. Wszystko zależy od was. Na początku ubijamy białko w misce, dodajemy żółtko, maślankę (kefir lub jogurt ), otręby pszenne oraz cukier. Gdy wszystko jest już dobrze wymieszane dodajemy resztę składników. Za polewę najlepiej jest zabrać się teraz. Do dzbanka lub innego wysokiego naczynia sypiemy truskawki - ilość zależy od was. Starajmy się nie dosładzać słodkich truskawek, no chyba, że chcecie. Wszystko rozgniatamy blenderem i gotowe. Teraz możemy rozgrzać patelnię, najlepiej teflonową. Jeśli chcecie możecie użyć oleju z pestek winogron. Jednak olej jest zbędny. 






Na patelni robimy małe placuszki i pieczemy z obu stron. Rozkładamy placki na talerz(e) i polewamy je naszą polewą, następnie obsypujemy je zmielonymi wiórkami kokosowymi lub takimi co są w całości. Wiórki te oczywiście można kupić w sklepie. Smacznego ! :)






Spodobam ci się post? Skomentuj ! 

6/07/2014

Coca Cola

Hej, internet w moim domu jest coraz gorszy i przez ponad tydzień go nie miałam. Więc post, który był już w połowie przygotowany nie pojawił się. We wtorek o drugiej w nocy jak pisałam w poprzednim poście pojechałam na wycieczkę. Siedem godzin w autobusie zmęczyło mnie do tego stopnia, że w ciągu dnia funkcjonowałam dosyć dziwnie. Ale w dzisiejszym poście nie będę się rozpisywała na temat wycieczki, gdyż zrobię to kiedy indziej. :) Pogoda dopisywała cały dzień, więc razem z Patrycją (jej blog) zdecydowałyśmy, że wybierzemy się do nowo otwartego parku u nas w mieście. Mocno się zdziwiłyśmy, gdy zobaczyłyśmy ilu ludzi przesiaduje tam na ławkach, placu zabaw czy po prostu chodzi. Widać, że park jest fajnym rozwiązaniem dla młodszych i starszych osób - świetne miejsce spotkań. Może na weekend pójdę tam jeszcze raz i porobię kilka zdjęć. Gdy nadszedł już wieczór zaczęłyśmy powoli wracać z Patrycją do domu. Ale bez zdjęć się nie obeszło. Efekty widzicie niżej. Spontaniczne? Jak najbardziej! :)





okulary - tally weijl | bluzka, spodenki - c&a