2/28/2015

I WOULD FEEL THE SUMMER

Tak jak w tytule posta - ostatnim razem wybierając się na zdjęcia z moją przyjaciółką Nelą, zdecydowanie chciałam poczuć lato. Niestety nadal trwa zima, a do upragnionych, ciepłych wakacji pozostało jeszcze parę miesięcy. Myślę, że spokojnie mogłabym wytrzymać jeszcze te cztery miesiące, gdyby nie egzaminy gimnazjalne, na które już teraz trzeba się zacząć szykować - nie tak łatwo jest sobie przypomnieć trzy lata szkoły.
Na dzisiejszy post przygotowałam jedynie zdjęcia. Czasami takie notki mogą się pojawiać, ale po ostatniej pustce, która trwała prawie dwa tygodnie, uważam, że tematów do pisania mi nie zabraknie! :) Co sądzicie o zdjęciach?



kardigan -  c&a
sukienka - Bershka
buty - Vans
kurtka - NY
zakolanówki - miejscowy sklep

Przy okazji tego posta chciałam Was prosić o zadawanie pytań pod tym postem. Ponieważ niedługo być może pojawi się post z serii Q&A. Pytajcie o co chcecie :)

A kto z Was, już zaczął się przygotowywać do egzaminów gimnazjalnych? 

2/25/2015

CZYM ROBIĘ ZDJĘCIA I JAK JE PRZERABIAM

Na dzisiaj przygotowałam dla Was temat, którym myślę, że sporo grono odbiorców się zainteresuje, ponieważ jest to temat często poruszany w blogosferze. A więc czym robię zdjęcia i w jaki sposób je przerabiam?



Fotografią zainteresowałam się będąc jeszcze w podstawówce, wtedy aparat kompaktowy był dla mnie wielkim wyzwaniem i potrafiłam z niego wyciągnąć bardzo dużo. Dopiero w gimnazjum zaczęłam się zastanawiać nad aparatem cyfrowym lub lustrzanką. Po paru przemyśleniach postanowiłam, zakupić aparat cyfrowy, ale zbliżony funkcjami do lustrzanki - tak na sam początek.

Mam aparat Fujifilm HS30, który posiada wiele wiele zalet, którymi inne znane mi lustrzanki nie mogą się pochwalić. Przede wszystkim - ma bardzo dobre i dalekie przybliżenie, jeżeli chodzi o fotografowanie w trybie makro - aparat wyłapie rzecz z jednego cm odległości - co jest naprawde dobrym plusem, ponieważ robię dużo zdjęć, przy których potrzebuje tej funkcji. Wyostrzanie, kolorystyka zdjęć i przede wszystkim brak szumów jest zachowane na bardzo wysokim poziomie.
 Przechodząc w końcu do tego w jaki sposób przerabiam zdjęcia. Od razu zaznaczę, że nie używam wielu programów i nie bawię się w różne warstwy i tekstury - jedyny program (również wam znany), którego używam to PhotoScape.

~Mając gotowe do przeróbki zdjęcie na samym początku zmniejszam jego wielkość do 700x525 px    dla zdjęcia poziomego i 700x993 px dla zdjęcia pionowego.
~Kolejnym krokiem będzie pogłębienie kolorów, rozjaśnienie zdjęcia bądź też jego przyciemnienie -  te trzy rzeczy robię w jasności i kolorze 
~Jeżeli chcę na koniec dodać jakiś filtr - naciskam przycisk ctrl+F i wybieram odpowiedni dla mnie  kolor. Najczęściej używam tych jasnych filtrów.
~Czasami zdarza się, że potrzebuję pogłębić bardziej makijaż oka, dlatego wtedy używam Effect  Brush - pogłęb w zakładce Tools 

Czytając posty o takim temacie na innych blogach - uważam, że mój nie jest wystarczający dla Was. Jednak nie będę kłamać, ponieważ używam tylko tyle dostępnych efektów ile wypisałam parę linijek wyżej. Jeśli spodobał Wam się ten post koniecznie dajcie znać - może macie swoje pomysły na kolejny post? :)

2/13/2015

ANGIELSKI

Czy nie tylko mi się wydaje, że język angielski ''zawładnął'' większością internetu lub rzeczywistego świata? Nie od dziś, język ten jest popularny i jednym z łatwiejszych do nauki. W większości miejsc do jakich pojedziecie możecie go użyć i przy okazji porozumiewać się z każdym innym człowiekiem. Nie będę nikogo okłamywać, że dużo mówię po angielsku - jednak nie chodzi mi o czas, w którym faktycznie jest mi on potrzebny. Rozmawiając z przyjaciółmi, pisząc coś po polsku, na snapchacie, facebooku zdarza mi się coraz częściej, że słowa te wypowiadam po angielsku. Wydaje wam się to normalne? Dla mnie nie. Staram się opanować to jak mówię, ale czy mi się udaje? Tego nie wiem. Ponieważ już tego nie kontroluję, jednak z czasem zauważyłam, że wolę mówić po angielsku niż w ojczystym języku, a przecież ten jest najważniejszy. To on pozwala mi, być Polką, a nie kimś kim nie jestem. Nie chcę też mówić, że jestem patriotką, bo to nie prawda, ale mimo to coraz częściej miewam uczucie, że to wtłaczanie angielskiego w życie codzienne staje się dziwniejsze.

 Napisy w języku angielskim na koszulkach czy przyborach codziennego użytku nie jest już niczym niezwykłym, ale uważam, że jest to lekka przesada. Tego posta choć nie do końca napisanego, piszę głównie dla siebie - bo może po tym wszystkim co tu napisałam w końcu dotrze do mnie to, że wtrącanie w zwyczajnej rozmowie słów po angielsku nie jest dobre. Może macie tak samo, ale jednak wam to nie przeszkadza. Napiszcie coś o tym i proszę o uszanowanie mojego zdania. Poniekąd jest to mój pierwszy tak tematyczny post na tym blogu i szczerze mówiąc boję się jak na to zareagujecie, ale jeśli tak bardzo wam się on nie spodobał - omińcie go :)


2/11/2015

H&M EYE SHADOW

Hej! Ostatnim razem, gdy byłam w drogerii, zaczęłam szukać za jakimiś niedrogimi cieniami, ponieważ chciałam zacząć malować swoje oczy nie tylko tuszem lub kredką, a czymś więcej - jedynie na większe wyjścia. Po krótkim czasie, z drogerii wyszłam bez niczego i postanowiłam udać się w jak najbliższym czasie do h&m. Jak wiecie, bądź też nie, ta marka ma dość dobre kosmetyki, choć głównie produkuje ubrania.
Nie zawiodłam się, myśląc, że coś tam znajdę. Cienie, które widzicie na dole, są tymi, które najbardziej mi się spodobały - mają delikatne, napigmentowane kolory, które pasują naprawdę do każdego stroju. Dość ważną sprawą, przynajmniej dla mnie jest opakowanie, aby cienie nie były pojedynczo zapakowane, a właśnie w kompletach.

Posiadam już w swojej kolekcji trochę pędzli, ale nigdy nie kupiłam sobie pędzla zakończonego zaokrąglonymi włoskami. Znalazłam podobny w drogiej drogerii, ale aż tyle pieniędzy nie byłam w stanie na niego wydać. Będąc właśnie w h&m po cienie, znalazłam ostatni egzemplarz pędzelka, którego widzicie poniżej. Kuleczka na jego końcu, nie jest bardzo miękka, ale myślę, że na początku taka mi wystarczy. Dodatkowym plusem tego pędzla jest jego drugi koniec - również zakończony pędzelkiem, jednak cienkim i skośnie ściętym, który jest idealny do kresek na górnej czy dolnej powiece. Myślę, jednak, że jeżeli swoje brwi wypełniacie cieniami, ten pędzelek też by się do tego nadał :)

A czy wy macie jakieś ulubione cienie? 

2/06/2015

WINTER BREAK - ITALY

Nie zaprzeczam, że od razu po powrocie z Włoch powinnam zrobić tego posta, ale jak pewnie wiele z Was nie miałam czasu w tygodniu na napisanie czegokolwiek, po dość krótkich feriach rozpoczął się nowy semestr, a co za tym idzie nauka - ledwo dałam radę w tym tygodniu nauczyć się na cokolwiek, totalny brak koncentracji.
Pomińmy ten znośny początek, żebym mogła Wam co nie co poopowiadać, ale od razu uprzedzam, że ze względu na wielkość miasteczka, w którym byliśmy dziać się dużo nie działo. Ogólnie wyjechaliśmy do Włoch w pięć rodzin, więc grupka całkiem duża. Mieszkaliśmy w mieście o nazwie Tozzaga, uwierzcie mi na słowo, cichszego miejsca nie widziałam - nic się tam nie działo. Przez co często nam się nudziło.
Do Włoch dojechaliśmy w sobotę popołudniu i pogoda nas zachwyciła. Było bardzo bardzo ciepło, czasami u mnie w mieście w Polsce w lato bywała taka temperatura hahaha. W pierwszy dzień nic specjalnego oprócz rozpakowania się nie robiliśmy. Wieczorem ze względu na to, że przy naszych mieszkaniach był mały bar/restauracja, poszliśmy tam i tak pozostało. Każdego dnia pobudka była o 7.30 i szliśmy uliczkami na pociąg. Tak pociąg, zero autobusów. Dojazd od nas z peronu do Marillevy trwał jakieś pół godziny więc na 9 do 16 byliśmy gotowi na zjazdy. Oczywiście w ciągu tych męczących kursów po ławeczkach i gondolach każdy był głodny, więc zazwyczaj szliśmy do jakiegoś baru na stoku. 
Po powrocie do domu było można w końcu odpocząć i wspólnie spędzić czas - tak też robiliśmy. W barze przy naszych mieszkaniach potrafiliśmy spędzić parę ładnych godzin, ale czego nie robi się dla internetu ? :)






Tak mniej więcej spędzaliśmy każdy dzień, aż do czasu wyjazdu. Z rana w sobotę musieliśmy już wyjechać i spędzić 13 godzin w aucie - udręka nie powiem. Uznaję ten wyjazd za udany, z pewnością pojeździłam przez ten tydzień więcej niż dwa lata temu, z czego jestem zadowolona :)
O ile zastanawiacie się dlaczego jest tak mało zdjęć z aparatu, to już wszystko wam tłumaczę. Z rana jak wyjeżdżaliśmy pojeździć było jasno - ale komu o 7 rano chce się iść na zdjęcia, gdy jeszcze nie ma śniegu? A po powrocie ze stoków, było już ciemno. Jest mi przykro z tego powodu, że nawet dla samej siebie nie porobiłam ładnych zdjęć aparatem, a jedynie telefonem. Ale nic już na to nie poradzę.

Spodobał Ci się post? Miło by było gdybyś zostawiła po sobie komentarz, na pewno się odwdzięczę !
Do następnego posta ! :)

2/01/2015

SUMMARY OF THE MONTH | PHOTOS

Uwierzycie, że mamy już Luty? Przed chwilą świętowaliśmy Nowy Rok! Czas płynie bardzo bardzo szybko. Dlatego w dzisiejszym poście postanowiłam, że pokażę Wam zdjęcia, które wykonałam tylko w styczniu. Myślę, że jest to inny, ale ciekawy sposób na posumowanie danego miesiąca :)

w szkole pomalowałam całą rękę w kropki bardzo mi się nudziło haha             wyjście z psem 
                                                                                               ► zakupy 
                                                                                                                      z Nelką w sylwestra 

wyjście na lodowisko z dziewczynami z klasy (trochę było za ciepło haha)

Ja, Patrycja i Oliwia na lodowisku :)


                                 leniwy dzień         szykowanie się do wyjazdu do Legnicy po nowy snowboard
                                            ► nasza choinka                              kłos, który zrobiłam Nelce 

Dużo zdjęć nie dodałam, ale to ze względu na to, że nie wiem czy podobają Wam się takie posty. W kolejnym takim przeglądzie postaram się dodać więcej zdjęć :)