2/06/2015

WINTER BREAK - ITALY

Nie zaprzeczam, że od razu po powrocie z Włoch powinnam zrobić tego posta, ale jak pewnie wiele z Was nie miałam czasu w tygodniu na napisanie czegokolwiek, po dość krótkich feriach rozpoczął się nowy semestr, a co za tym idzie nauka - ledwo dałam radę w tym tygodniu nauczyć się na cokolwiek, totalny brak koncentracji.
Pomińmy ten znośny początek, żebym mogła Wam co nie co poopowiadać, ale od razu uprzedzam, że ze względu na wielkość miasteczka, w którym byliśmy dziać się dużo nie działo. Ogólnie wyjechaliśmy do Włoch w pięć rodzin, więc grupka całkiem duża. Mieszkaliśmy w mieście o nazwie Tozzaga, uwierzcie mi na słowo, cichszego miejsca nie widziałam - nic się tam nie działo. Przez co często nam się nudziło.
Do Włoch dojechaliśmy w sobotę popołudniu i pogoda nas zachwyciła. Było bardzo bardzo ciepło, czasami u mnie w mieście w Polsce w lato bywała taka temperatura hahaha. W pierwszy dzień nic specjalnego oprócz rozpakowania się nie robiliśmy. Wieczorem ze względu na to, że przy naszych mieszkaniach był mały bar/restauracja, poszliśmy tam i tak pozostało. Każdego dnia pobudka była o 7.30 i szliśmy uliczkami na pociąg. Tak pociąg, zero autobusów. Dojazd od nas z peronu do Marillevy trwał jakieś pół godziny więc na 9 do 16 byliśmy gotowi na zjazdy. Oczywiście w ciągu tych męczących kursów po ławeczkach i gondolach każdy był głodny, więc zazwyczaj szliśmy do jakiegoś baru na stoku. 
Po powrocie do domu było można w końcu odpocząć i wspólnie spędzić czas - tak też robiliśmy. W barze przy naszych mieszkaniach potrafiliśmy spędzić parę ładnych godzin, ale czego nie robi się dla internetu ? :)






Tak mniej więcej spędzaliśmy każdy dzień, aż do czasu wyjazdu. Z rana w sobotę musieliśmy już wyjechać i spędzić 13 godzin w aucie - udręka nie powiem. Uznaję ten wyjazd za udany, z pewnością pojeździłam przez ten tydzień więcej niż dwa lata temu, z czego jestem zadowolona :)
O ile zastanawiacie się dlaczego jest tak mało zdjęć z aparatu, to już wszystko wam tłumaczę. Z rana jak wyjeżdżaliśmy pojeździć było jasno - ale komu o 7 rano chce się iść na zdjęcia, gdy jeszcze nie ma śniegu? A po powrocie ze stoków, było już ciemno. Jest mi przykro z tego powodu, że nawet dla samej siebie nie porobiłam ładnych zdjęć aparatem, a jedynie telefonem. Ale nic już na to nie poradzę.

Spodobał Ci się post? Miło by było gdybyś zostawiła po sobie komentarz, na pewno się odwdzięczę !
Do następnego posta ! :)

8 komentarzy:

  1. Cudowne widoki! ;)


    emipodgorska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspomnienia zostają. :)
    Poklikasz ? Byłabym wdzięczna. http://kajkams.blogspot.com/2015/02/cos-co-lubie-sheinside.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne widoki. Zazdroszczę Ci wyjazdu bo Włochy to cudowne miejsce - tak mi przynajmniej opowiadali. Dlatego ja sprawdzę to za rok. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękny widok! Ja też jeżdżę na nartach :))
    http://agataweranika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne zdjęcia i jakie piękne widoki! :)
    http://lady-kala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zdjęcia :)
    szwajjka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. O takiej cudownej zimie mogę pomarzyć była ale już się skończyła....

    http://katygoogla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne zdjęcia, widzę, że udały Ci się ferie! :)

    http://neverstopdreaminggg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń